
tka_nina
Jak byłam mała, a było to w latach 90-tych, dostawałyśmy z siostrą paczki od naszej cioci z Niemiec z ciuchami po naszym kuzynostwie. To zawsze było święto! Nasza mama siadała na stołeczku w kuchni na końcu długiego korytarza i kiedy chodziłyśmy po tym dywanie w ciuchach po Marthcie i Marcusie jak modelki po wybiegu, błyskała fleszem w aparacie bez kliszy, pokrzykując: "Wow, co za kreacja"!
I tak pokochałam drugi obieg, a paczki przynoszą mi radość :)
- Ogłoszenia
- Opinie